RSS
sobota, 21 lutego 2009
Byle do Vancouver.
Nie będę ukrywał- fanem biegów narciarskich nie jestem.

Kilkadziesiąt minut ciągle tak samo wyglądających zmagań jest równie pasjonujące co nowy odcinek "M jak Miłość" lub jazda bydgoską komunikacją miejską w godzinach szczytu. Oczywiście broń Boże nic konkurencji ani sportowcom nie ujmuje- biec tyle kilometrów to wyczyn na jaki stać tylko nielicznych. Niestety, przez brak karabinów  i komentarza pana Jarońskiego oraz pana Wyrzykowskiego nie można tego sportu oglądać z pełnym zaangażowaniem.

No chyba, że pojawi się od czasu do czasu ktoś taki jak ta Pani:



Dzisiaj również nasz inny reprezentant sportów zimowych piekielnie szybko biegał. Szkoda tylko, że kolejny raz z jednym pudłem za dużo...
Zabraknie Tomkowi tej smakowitej wisienki na koniec tego pięknego sezonu.


Igrzyska Olimpijskie w Vancouver już za rok. Justyna Kowalczyk będzie w idealnym wieku by osiągać w swojej dyscyplinie największe sukcesy. Dla  Sikory będą to prawdopodobnie ostatnie wielkie zawodu w życiu i na pewno zrobi wszystko by w wyśmienitym stylu zakończyć swoją udaną karierę.
Biało-czerwone emocje na kanadyjskich trasach biegowych więc na pewno gwarantowane!
19:03, blazejdaw
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 13 listopada 2008
"Niepokonany w dwudziestu ośmiu walkach..."

"Niepokonany w dwudziestu ośmiu walkach

A pokonany w dwóch ostatnich walkach
Niepokonany w dwudziestu ośmiu walkach
Oszukany w dwóch ostatnich walkach
Niepokonany w dwudziestu ośmiu walkach
A pokonany w dwóch ostatnich walkach
Niepokonany w dwudziestu ośmiu walkach
Uwolniony z miasta Włocławka

Andrzej Gołota, Gołota, Gołota, Gołota
Andrzej Gołota, Gołota, Gołota, Gołota
Andrzej Gołota, Gołota, Gołota, Gołota
Andrzej Gołota, Gołota, Gołota, Gołota"

Kazik Staszewski


W Magazynie Sportowym "Tempo" z 20 maja 2005 (notabene zatytułowanym "Ostatnia szansa Gołoty", wydany przed walką z Brewsterem) przytoczona została wypowiedź Kazika Staszewskiego o naszym najsłynniejszym bokserze. "Jestem fanem tego człowieka. Dał mi największe w życiu emocje natury sportowej. Nie pamiętam by największe sukcesy naszych piłkarzy emocjonowały mnie w taki sposób jak to, co się działo w obu walkach Gołoty z Riddickiem Bowem".

Zawsze kiedy przypominam sobie te słowa ciężko mi się z nimi nie zgodzić.




Owszem, Gołota znowu dostał "po ryju" w pierwszej rundzie. Owszem, dwie walki Gołoty o mistrza świata mieściły się w "Teleexpresie". Owszem, Gołota uciekał przed Tysonem z ringu w strugach latającego popcornu i butelek coca-coli niezadowolonych kibiców. Owszem, walił Riddicka Bowe poniżej pasa jak oszalały. Owszem, jest powszechnie uznawany za największego nieudacznika polskiego sportu.



Ja jednak będę się starał pamiętać inną stronę kariery Andrzeja. Bo kto z tych wieszających psy na Gołocie pamięta jak okładał on Sandersa, tak że na stolik sędziowski dostało się z ringu więcej krwi niż człowiek może oddać w szpitalu? Każdy kto oglądał walkę z Ruizem na pewno powie, że naszemu pięściarzowi po prostu należał się mistrzowski pas, inne zdanie mieli tylko sędziowie, którzy za zwycięzcę uznali człowieka powalonego na deski dwa razy. Czy ktoś teraz ma pojęcie o tym, że walka z Tysonem została uznana za nieodbytą, gdyż "Bestia" był pod wpływem narkotyków? A są tacy co jeszcze pamiętają plotki o zastraszaniu rodziny Andrzeja przed walką z Riddickiem Bowe?



Kariera Gołoty jest jednym wielkim niespełnieniem i pasmem nieszczęść. Człowiek obdarzony wielkim talentem trafił z najlepszą formą akurat na złotą erę wagi ciężkiej. Może Tyson nie był już tą "Bestią" co pod koniec lat '80, ale najlepsze lata w ringu mieli Lennox Lewis czy Holyfield. Kiedy już mu było dane walczyć o pas to albo stawał się workiem treningowym, albo zostawał perfidnie okradany ze zwycięstwa. Można tylko stawiać znaki zapytania nad biegiem wydarzeń. A co by było z Austinem nie poszła ręka? A co by było gdyby nie walił w najbardziej czułe miejsce Bowe? A co by było gdyby sędziowie w walce z Ruizem nie popełnili kradzieży?

Zawsze stałem murem za Andrzejem. Nie cierpiałem kiedy ludzie nie znający się na boksie wyśmiewali się z niego i pytali się tylko po ilu sekundach teraz padł. Wierzyłem, że będzie kiedyś mistrzem świata. Czy nadal wierzę po walce z Austinem? Biorąc pod uwagą, że wracał już niejednokrotnie, to kto wie. Jeśli jednak znowu "come back" ma wyglądać w ten sposób, to nie wiem czy mam siły na ustawienie linii obrony na kolejne szydercze teksty znajomych.

Jedno jest pewne- mało jest sportowców, którzy przynieśli tyle emocji co  Andrzej Gołota.
22:12, blazejdaw
Link Dodaj komentarz »